STARSZY – Czy słuchać zboru?
Pytanie – Jeżeli starszy ma życzenie prowadzić bereańskie badanie Biblii zgodnie z zarządzeniami Parusji i Epifanii danymi przez brata Russella i brata Johnsona, lecz zbór, po dłuższej dyskusji, większością przegłosuje, że nie chce aby starszy prowadził badań podług metody bereańskiej, co starszy ma czynić? Czy ma się zwolnić? Czy ma prowadzić badania sprzeciwiające się metodom bereańskim, zgodnie z życzeniami zboru? A jeśliby tak czynił, jak wpłynęłoby to na jego stanowisko względem Świeckiego Misyjnego Ruchu „Epifania”, jeżeli taki brat jest jednym z pielgrzymów, posiłkowych pielgrzymów lub ewangelistów?
Odpowiedź — Każdy kościół jest kierownikiem swoich własnych spraw, lecz to nie znaczy, że nie ma „trzymać się Głowy” (Kol. 2:19), albowiem „Chrystus jest Głową Kościoła” (Efez. 5:23) i dlatego „Kościół jest poddany Chrystusowi” (Efez. 5:24). Głos większości nie zawsze jest wyrażeniem umysłu Chrystusowego — który jest w harmonii z Prawdą i jej zarządzeniami; jeżeliby tak było, to zamiast odłączenia się od rzymsko-katolików, protestanci zostaliby z większością; a my dzisiaj nie opuścilibyśmy Babilonu, lecz zostalibyśmy z większością, uważając, że mają rację. O teraz jest jeszcze możliwym dla ludu Bożego „być odpornym wyrokom Bożym, a radą Najwyższego pogardzać” (Ps. 107:11), jak to czynili niektórzy dawniej, jak np. Towarzystwo pod J.F. Rutherfordem, przyjaciele z P.B.I. i Brzasku (Dawn) pod ich wodzami, itd. Taka pogarda może być okazana przez zbór w jego większości gdy decyduje przeciw używaniu metod bereańskich, które są częścią zarządzeń Pańskich na Parousję i Epifanię; lecz mamy mieć na uwadze, że oni mogą to czynić nieświadomie lub z powodu braku doświadczenia z metodami bereańskimi, więcej aniżeli z powodu swawolnej opozycji do nich.
Miejscowy zbór ma prawo naznaczyć czas, miejsce i rodzaj zebrań (E tom 7, str. 287); oraz ma prawo w sposób ogólny regulować co ma być nauczane lub głoszone w zgromadzeniu przez miejscowych starszych (E tom 7, strona 288) — tym sposobem zapobiega krzewieniu obcych doktryn między sobą; lecz zbór nie ma prawa wymagać, aby starszy gwałcił swe sumienie przed Bogiem przez nauczanie błędu (np. o ewolucji, o wiecznym uniwersalnym zbawieniu, o otwarciu drzwi do Wysokiego Powołania, o Małym Stadku że jest jeszcze w ciele kiedy już pozafiguralny Zacharyjasz uzupełnił swą część w ofierze za grzech), lub odsunięcie zarządzeń Pańskich (np. przez polecenie, aby używał Biblii za podręcznik zamiast przedmiotowego badania Biblii, lub praktykował klerykalizm zamiast eklezjastycyzmu itd.). Jeżeli miejscowy zbór tym sposobem buntowałby się przeciw lub gardziłby poleceniom Pańskim, miejscowy starszy powinien wiernie, powoli, powściągliwie i z miłością napomnąć ich z wielką miarą cierpliwości i doktryny (2Tym. 4:2), aby nie postępowali w tym kierunku; albowiem on był obrany, aby miejscowemu kościołowi służył w imieniu Pańskim; Pan obiecał jemu i drugim specjalne błogosławieństwo, jeżeli będzie wierny służbie. Lecz, pamiętajmy, starszy nie jest panem dziedzictwa Bożego, lecz pomocnikiem w ich wierze, nadziei, miłości i posłuszeństwie; z drugiej zaś strony, kościół nie jest panem starszego.
MOŻLIWE ZARZUTY DO METOD BEREAŃSKICH
Różne mogą być przyczyny że miejscowy zbór głosuje przeciw badaniom biblijnym prowadzonym podług metod bereańskich: (1) Może nigdy nie obznajomili się z tymi korzystnymi metodami przez wypróbowanie ich na zebraniach. (2) Może starszy nieodpowiednio stosował się do metod bereańskich, a tym sposobem zraził zbór do ich używania. Na przykład, starszy, możliwie nieświadomie wprawiał braci w niepotrzebne zakłopotanie przez pochlebne wydostawanie odpowiedzi od jednej i tej samej osoby, zamiast by na każde pytanie odpowiadały dwie lub trzy osoby, a potem całemu zborowi gdzie osoby odpowiadają na ochotnika, zanim starszy na końcu zsumuje odpowiedź (Ter. Prawda 1924, str. 61, kol. 1). (3) Możliwym jest, że przyczyną jest pycha i przesadne pochwały w zgromadzeniu — i dlatego niektórzy nie życzą sobie aby ich powoływano po nazwisku bo nie znają odpowiedzi, a nie chcą by się drudzy dowiedzieli o ich braku znajomości. (4) Możliwym jest lenistwo ze strony zboru, brak chęci do pilnego badania lekcji przed zebraniami. (5) Możliwym jest umysłowe znużenie, chęć odpoczynku w Syjonie (Amos 6:1) raczej niż staranie się, aby się doświadczonym stawić Bogu robotnikiem (2Tym. 2:15).
Bez względu co byłoby przyczyną, starszy powinien z miłością i taktem zwrócić uwagę braci na to, że brat Russell ustanowił metody bereańskie do badań zborowych oraz że on, jak i brat Johnson zalecają takie badania. Starszy powinien również uważnie zbadać ponownie te metody aby dowiedzieć się, czy stosował je właściwie, i czy był zdolny je zastosować. Te metody są najjaśniej podane w Przedrukach Strażnic str. 1866–68; 1900; 4009; 4562; 4589; 4717; 4886; 5069; 5070; 5143; 5705; Książka Pytań i Odpowiedzi w angielskim wydaniu str. 474, 475, 483; w polskim wydaniu str. 775, 776, 785; Tom 6, str. 395–397; P. ’39, str. 142, 143; P. ’45, str. 62; Ter. Prawda 1924, str. 58–62, ten ostatni odnośnik zawierając najzupełniejszą dyskusję z nich wszystkich. Bracia powinni osobiście uważnie i z modlitwą zbadać te odnośniki, ze szczerą chęcią czynić starania by uczyć się woli Bożej (a nie własnej). Oni nie są w stanie przez głos większości wyrazić opinię podobającą się Bogu odnośnie woli Bożej na ten lub jakikolwiek inny przedmiot (Książka Pytań i Odpowiedzi, str. 728 w polskim wydaniu) aż pierwej pilnie uprzytomnią sobie jaką jest Jego wola. Lecz starszy powinien być bardzo cierpliwy i użyć dużo taktu wskazując im drogę i prowadząc ich zgodnie z wolą Bożą.
Jak brat Russell podaje w Przed. Strażnicy, str. 5143: „powinniśmy być dobrze zrównoważonymi. Chociaż zbory powinne mieć pełną kontrolę własnych spraw, to nie znaczy, że mają kiedykolwiek wyrażać się lub myśleć poniżająco o tych, których wybrali, pod tym co uważają, że jest Boskim prowadzeniem, aby byli starszymi lub wodzami. Pamiętajmy słowa Apostoła, ‘Bądźcie posłuszni wodzom waszym, i bądźcie im poddani; jako ci, którzy liczbą oddać mają.’ (Żyd. 13:17). Wierny wódz, który nie pragnie wyrwać kontroli z rąk zboru, może być i powinien być, godzien zaufania. Jego praca jest pracą miłości, a nie dla zysku sprosnego; dlatego miłość całego zboru powinna być jemu oddana jako częściowa nagroda za jego wierność w służbie. To nie znaczy, że kontrola powinna pozostać w rękach jednego starszego, lub że starszy powinien odczuć obrazę gdy inni bracia są awansowani, pomimo iż on może być najzdolniejszym ze wszystkich. Starsi bracia jako wodzowie powinni czuwać, aby pomagać, zachęcać i nauczać wszystkich młodszych braci, aby w ten sposób przygotować ich do pracy diakonów, a później starszych.”
Co się tyczy starszego, to powinien on uważnie zastanawiać się nad interesami trzody, nad którą Pan, przez ich chęć wyrażenia Jego woli przez podniesienie rąk, uczynił ich nadzorcami. Powinien się obchodzić z braćmi łagodnie i uprzejmie, pamiętając, że Pan miał wielką cierpliwość i powściągliwość z nimi wszystkimi łącznie z naszym brakiem postępu, a więc i my powinniśmy być cierpliwi i powściągliwi jedni ku drugim. On podaje przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, i jest powolny do gniewu i szczodrobliwy w miłosierdziu, i bardzo hojny ku wszystkim, którzy dają dowód chęci czynienia Jego woli. Na pewno iż nie jesteśmy upoważnieni by czynić mniej w imieniu Pańskim i jako Jego przedstawiciele. Raczej nasza świadomość naszej własnej dawnej tępości powinna czynić nas bardzo sympatycznymi dla drugich, którzy są powolni w widzeniu, powolni w słyszeniu, lub powolni w wyrozumieniu.
Po temu gdy starszy poda sugestię aby bracia uważnie przestudiowali powyższe odnośniki, a zwłaszcza dokładną dyskusję podaną w Ter. Prawdzie z r. 1924, str. 58–62, pod tytułem „Metody Bereańskie”, i gdy zbór uważnie zbadał jaka jest w tym wola Pańska, a gdyby jeszcze była opozycja do metod bereańskich, wtedy starszy mógłby poprosić o przywilej prowadzenia zebrań podług bereańskich metod przez okres kilku miesięcy, aby zbór mógł się przekonać czy te metody w aktualnej praktyce, nie są godne przyjęcia i otrzymania z nich dodatkowych błogosławieństw. Starszy powinien uważnie postąpić podług metod podanych w Ter. Prawdzie 1924, str. 58–62 stosując pytania odpowiednio do różnych zdolności członków zboru i dając je więcej członkom a nie tylko jednej osobie, potem zgromadzeniu, w ten sposób nikt nie będzie odczuwał zniechęcenia lub zakłopotania. Także, zgodnie z doradą Posłannika Parusji i Posłannika Epifanii (P. ’39, str. 142), starszy mógłby zbór zachęcić by zaprosił jednego z odwiedzających pielgrzymów lub ewangelistów jako gościa do przewodniczenia w próbnym prowadzeniu badań w sposób bereański.
Badania bereańskie nie są prowadzone w tym celu by wykazać jak dużo wie starszy lub inny brat, lub jak mało wiedzą drudzy, lecz na to, aby wszyscy brali czynny udział i aby się wszyscy uczyli, i budowali wspólnie w najświętszej wierze. Jeżeli sprawa będzie właściwie przeprowadzona, to nie mamy wątpliwości, że wszystkie zbory oświecona Epifanią poznają i będą pragnęły otrzymania tych wielu korzyści, wypływających z bereańskich metod zborowego studiowania Biblii.
Jeżeli, po powyższym opisanym postępowaniu, zbór jeszczeby głosował przeciwko metodom bereańskim w prowadzeniu badań zborowych, wtedy starszy powinien zwolnić się jako miejscowy starszy w tym zborze, aniżeli przyłączyć się do rewolucyjnych czynności zgromadzenia, bo gdyby dobrowolnie trwał w tych czynnościach, to rozumie się nie przyniosłoby mu pochwały Pańskiej, ale Jego niełaskę. Gdyby starszy miał oprócz tego wyznaczenie Ś.M.R.E., to jego rezygnacja ze starszeństwa zborowego nie wpłynęłaby pod takimi okolicznościami na jego stanowisko w Ś.R.M.E. ani to jego stanowisko nie byłoby usunięte przez Pana, ale tylko wtedy gdyby przyłączył się do rewolucyjnej działalności i uporczywie trwał w niej. Ś.R.M.E. nigdy nie zwalniał lub odbierał stanowiska tym braciom, którzy wiernie trwali i trzymali się Prawdy parusyjnej i epifanicznej i jej zarządzeń, chociaż usuwał i w dalszym ciągu będzie usuwał tych, którzy okażą się niewiernymi, w tych rzeczach po wielkiej cierpliwości i nieusłuchanym właściwym napomnieniom (P. ’53, 74).
TP1954’8