OPIEKUN ŚRME – Czy przywłaszcza urząd?

      Pytanie – Pisząc odpowiedzi na pytania itd. w Present Truth, czy nie przywłaszczasz sobie urzędu generalnego pastora i nauczyciela, wbrew władzom danym tobie przez Świecki Ruch Misyjny „Epifania” jako jego opiekun wykonawczy według określenia podanego w Ter. Prawdzie 1948, str. 28?

      Odpowiedź — Chociaż niektórzy obwiniali nas o to, nie możemy dopatrzeć się gdzie, kiedy lub w jaki sposób działaliśmy jako generalny pastor i nauczyciel, tj., jako posłannik Epifanii, albowiem staraliśmy się ostrożnie, pod kierownictwem Pańskim i przez Jego łaskę, unikać czegokolwiek niewłaściwego w tym kierunku. Zauważmy co Brat Johnson miał na myśli gdy użył wyrażenia „generalny pastor i nauczyciel”. W Ter. Prawdzie, 1948, str. 28, kol. 2, linia 4 od dołu: „Powtarzamy, że takie następstwo nie zawiera w sobie następstwa generalnego pastora i nauczyciela czyli następstwa posłańca Epifanii; bo jak już było zaznaczone powyżej, tylko Bóg ma prawo naznaczyć na taki urząd. Według naszego przekonania posłaniec Epifanii będzie ostatnim kapłanem na ziemi i dlatego jego następca jako opiekun wykonawczy Świeckiego Misyjnego Ruchu „Epifania” nie musi być z konieczności kapłanem”. W innych słowach, brat Johnson wiedział z Obj. 19:1–10, gdzie znajduje się opis wypadków Epifanii, że on jest aniołem, lub posłannikiem Epifanii, naszym współsługą, jednym z braci, a więc stąd pochodzi nazwa posłannik Epifanii (Ter. Prawda 1949, str. 42, kol. 2, linie 43–47). A więc on był generalnym pastorem i nauczycielem Kościoła podczas Epifanii, i nie ma mieć jako taki następcy. On był ostatnim członkiem gwiazdy; a więc jego następca jako opiekun Świeckiego Misyjnego Ruchu „Epifania” nie miał być jego następcą jako członek (ostatniej) gwiazdy.

      Gdy brat Johnson stosował do siebie nazwę „generalny pastor” miał na myśli, że był generalnym starszym Kościoła, co jest właściwym określeniem wszystkich „drugorzędnych proroków” (E tom 6; str. 152, 153, 735 zob. art. Prorocy i prorocy, oraz pytania odnośnie tego przedmiotu w Ter. Praw. 1937, str. 12–16 i 30–31); i był on jako taki uznany przez Kościół (Ciało). Lecz on miał na myśli więcej aniżeli to, gdy stosował do siebie to wyrażenie, albowiem jako członek (ostatniej) gwiazdy (Obj. 1:16, 20; E tom 7, str. 286) on był włączony w „siedmiu (złożonych z licznych członków) pasterzach” z księgi Micheasza 5:5 (Ter. Prawda 1949, str. 43, kol. 1). Wyrażenie pastor ma główna znaczenie pasterza literalnych owiec (Ter. Prawda 1930, 62). Generalni pastorowie, tak w znaczeniu „podrzędnych proroków” jak i w znaczeniu więcej ograniczonym (Miche. 5:5) dopiero wspomnianym, byli pastorami Generalnego Kościoła. Lecz wyrażenie pastor może być użyte w obszerniejszym znaczeniu, aby mogło włączyć miejscowych pastorów, do których odnosi się wiersz z Efez. 4:11. Jak Brat Johnson wykazuje (Ter. Prawda 1930, 62), wyrażenie pastor może być zastosowane do wszystkich pasterzy trzody. Lecz w ograniczonym znaczeniu, „tytuł Pastor przy końcu Wieku nie odnosi się według Pisma tylko do Brata Russella jako obranego Pastora wielu zgromadzeń, ani też odnosi się do niego wyłącznie jako „onego Sługi”. Chociaż Brat Johnson używał wyrażenia „generalny pastor” odnoszącego się do niego w bardzo ograniczonym znaczeniu, tj. jako członek (ostatniej) gwiazdy i generalny starszy Kościoła (przedstawiony w siedmiu pasterzach lub pastorach Kościoła, jako ósmy książę z ludu), nie byłoby niezgodnym z pismami i zarządzeniami Parousji i Epifanii aby jeszcze używać to wyrażenie w powyżej wspomnianym obszerniejszym znaczeniu. „Dlatego że lud Boży jako całość jest w Piśmie określony jako trzoda, a indywidualnie jako owce, ci co je pasą są przedstawieni jako pasterze, tj. pastorowie” (Ter. Prawda 1930, 62). Gdy Brat Johnson dawał nam instrukcje co się tyczy sposobu prowadzenia pracy po jego śmierci, powiedział nam, że gdyby jakie zgromadzenie życzyło sobie aby obrać nas jako ich Pastora, mogą to uczynić, i że byłoby to dość właściwym, dlatego że jesteśmy przez Boga naznaczonym przewodnikiem Wielkiej Kompanii i Młodociano Godnych. Z tej racji, na przykład zgromadzenie we Philadelfii, na ich niedawnych rocznych wyborach, obrało nas Pastorem; lecz nie w ograniczonym znaczeniu, w którym to wyrażenie stosowało się do Brata Johnsona, tj. jako posłannika Epifanii. Nasza praca ku Wielkiej Kompanii i Młodociano Godnym, określona w liście Brata Johnsona w Ter. Prawdzie 1951, str. 19, będzie wymagała abyśmy wykonywali względem nich pracę pasterską, kierując ich pracą, zachęcając, strofując i napominając ich w Panu kiedy zajdzie tego potrzeba. Lecz to nie będzie przywłaszczaniem sobie władz Brata Johnsona jako pastora lub nauczyciela (generalnego starszego i członka jednej z gwiazd) Kościoła, tj. „jako posłannika Epifanii”, co właśnie miał na myśli w wyrażeniu „generalny pastor i nauczyciel” (Ter. Prawda 1948, str. 28), gdy wzmiankował, że piszący nie miał być jego następcą jako „generalny pastor i nauczyciel”, tj. jako „posłannik Epifanii”.

      „NAUCZYCIEL” MA RÓŻNE ZNACZENIA

      Brat Johnson dał do zrozumienia co miał na myśli przez wyrażenie nauczyciel łącznie z tym gdy w Ter. Prawdzie 1948, na str. 29, w odpowiedzi na pierwsze pytanie, opisał ten urząd jako „specjalny wyraziciel nauk biblijnych”; on piastował ten urząd nie przez obranie go przez braci, lecz za Boskim mianowaniem, jako ostatni członek (ostatniej) gwiazdy. W ten sposób działał on jako specjalny nauczyciel Kościoła, dając im pokarm na czas słuszny. Jego wyłącznym przywilejem było otrzymywanie nowych doktryn biblijnych na czas słuszny podczas Epifanii (Ter. Prawda 1951, str. 35) i dawanie ich Kościołowi. To znaczenie słowa nauczać jest bardzo ograniczone. Lecz słowo nauczać może być użyte w obszerniejszym znaczeniu, jak możemy zauważyć ze słownika. Zwyczajnym znaczeniem jest „udzielać znajomości drugiemu”, „dawać instrukcje”, itd. Tak więc, w tym obszerniejszym znaczeniu słowa, matka może uczyć swe dziecko o Słowie Bożym i ćwiczyć je w drodze, którą ma postępować (Przyp. 22:6), a lud Pański w ogóle może „iść i nauczać wszystkie narody… ucząc je przestrzegać wszystko, co Pan przykazał (Mat. 28:19, 20); lecz przewodnik ludu Pańskiego tu przy końcu Wieku (jak niektórzy mniemają) ma zupełnie milczeć, z wyjątkiem czysto światowych spraw interesowych! Szatanowi sprawiłoby wielką przyjemność, gdybyśmy ulegli życzeniom niektórych braci i wcale nie „nauczali”, nawet w udzielaniu znajomości drugim w obszerniejszym tego słowa znaczeniu, lub w jakimkolwiek stopniu. Wprawdzie, ciemność nienawidzi światłości.

      Stojąc w obronie Prawdy Parousji i Epifanii danej nam przez naszego Pana, i stosując ją potrzebom naszych umiłowanych braci z pomiędzy Wielkiej Kompanii i Klasy Młodociano-Godnej, nigdy świadomie nie przywłaszczaliśmy sobie urzędu Generalnego Pastora i Nauczyciela, tj. posłannika Epifanii, lub członka gwiazdy, któremu tylko był dany przywilej podczas okresu Epifanii „wyrozumieć nowe doktryny” (Ter. Prawda 1951, str. 35). Nie czyniliśmy tego odpowiadając na pytania lub w jakikolwiek inny sposób. Niech ci co oskarżają nas o to wykażą nam akuratnie gdzie, kiedy i w jaki sposób to czyniliśmy. Chociaż Brat Johnson nadmienił, że nie mieliśmy działać jako jego następca jako pastor i nauczyciel w tym ograniczonym znaczeniu, tj. jako „posłannik Epifanii”, on nigdy nie miał na myśli aby przewodnik Wielkiej Kompanii i Klasy Młodociano-Godnej siedział cichutko podczas gdy wilki pożerają owce lub aby miał dozwolić na to, aby błąd zagłuszył prawdę. W jednym z ostatnich listów pisał nam jak następuje:

      „Nie byłoby to mądrą dla mnie rzeczą, gdybym ci podał szczegóły rzeczy, które należeć będą przez kilka lat do przyszłości. Wiesz, że łącznie z przyszłymi wydarzeniami, często są próby i doświadczenia charakteru, które Pan wie, że są potrzebnymi; a więc On nie dozwala na to, aby Jego słudzy zrozumieli je jasno aż te wydarzenia przeminą i doświadczenia złączone z nimi nastaną. Upodobało się Panu, aby nie dać nam szczegółów tyczących się sporów i innej pracy nad którą będziesz miał dozór po mojej śmierci. Potrzeby i okoliczności tego czasu będą po większej części decydowały jak masz postępować względem szczegółów. Mogę tylko powiedzieć ci ogólne zarysy, które Panu upodobało się mi objawić. Już jesteś z nimi zapoznany.” Już słyszymy „odgłos wielkich grzmotów” (sporów — Ter. Prawda 1951, str. 19) wzmagający się. Naturalną rzeczą jest spodziewanie się, że zaczną się one pomiędzy ludem Prawdy, a najpierw pomiędzy tymi, którzy są w Prawdzie Epifanii. Wśród tych „sporów” przewodnik Dobrych Lewitów jest zdecydowany, przy wspomagającej łasce Bożej i obiecanej obecności Mistrza i Jego podtrzymującej mocy, bojować gorliwie za wiarę nam podaną przez naszego Pana ze świętego Słowa Bożego, jak ono jest zawarte w Prawdzie danej nam przez Posłanników Parusji i Epifanii. Nie usprawiedliwiamy się z tego, że bronimy Prawdy Parusji i Epifanii. Z Lutrem oświadczamy się, „Tu stoję. Nie mogę czynić inaczej. Boże dopomóż mi. Amen”. — (P. ’51, 38)

TP 1954’12